Błędy w tekstach sprzedażowych - grafika do tekstu. Na obrazku: Świecące billboardy. Autor: Val Vesa, źródło: Unsplash.
· · · · ·

Błędy w tekstach sprzedażowych. Jakich zwrotów lepiej unikać i czym je zastąpić?


Wchodzisz na stronę i już po chwili dowiadujesz się, że „musisz skorzystać”
bo oferta jest „najlepsza na rynku”, a taka okazja „nigdy się nie powtórzy”. Masz ochotę kupić czy zamknąć tę kartę? Błędy w tekstach sprzedażowych często pojawiają się wtedy, gdy perswazja staje się ważniejsza od oferty. Tymczasem można mówić życzliwie, uczciwie i nadal skutecznie. W tym artykule pokażę, jak mogą brzmieć takie komunikaty.

Błędy w tekstach sprzedażowych: kiedy tekst zamiast zachęcać, odstrasza

Nawet najlepsza usługa i najbardziej dopracowany produkt nie sprzedadzą się same. Trzeba jeszcze o nich opowiedzieć. Przedstawić ich wartość i pokazać klientowi, dlaczego mogą być dla niego odpowiednie. Temu właśnie służą teksty sprzedażowe.

W internecie można jednak znaleźć wiele błędów w tekstach sprzedażowych, które zamiast zachęcać, wzbudzają nieufność. Jedne komunikaty są zbyt nachalne, inne obiecują za dużo, a jeszcze inne tak bardzo umniejszają ofercie, że trudno dostrzec jej wartość.

Kiedy piszę teksty sprzedażowe sprawdzam, czy komunikat jest prawdziwy, pasuje do marki i odpowiada na potrzeby jej klientów. Dbam o to, by oferta została przedstawiona w sposób prawdziwy.

Tekst nie powinien obiecywać czegoś, czego firma nie może zapewnić. Rozczarowany klient nie tylko zrezygnuje z kolejnego zakupu, ale też podzieli się złym doświadczeniem z innymi.

Sprawdź, jakie są najczęstsze błędy w tekstach sprzedażowych i jak może odbierać je klient.

Błąd nr 1: presja zamiast argumentów

„Musisz to mieć!”, „Kup teraz albo pożałujesz”, „Nie możesz przegapić tej okazji” — takie komunikaty mają zmobilizować klienta do szybkiej decyzji. Czy rzeczywiście budzą potrzebę zakupu? A może raczej chęć zamknięcia strony?

Wywieranie presji to jeden z częstych błędów w tekstach sprzedażowych. Można zwrócić uwagę na ograniczony termin lub dostępność, ale ta informacja musi być zgodna z prawdą. I wcale nie wymaga krzykliwego komunikatu.

Jeśli psycholożka prowadzi zapisy do zamkniętej grupy wsparcia, może napisać:

Zapisy trwają do 15 listopada. Grupa będzie liczyć maksymalnie osiem osób, żeby każda uczestniczka miała przestrzeń do rozmowy.

Czy taki komunikat zachęca do podjęcia decyzji? Tak i jednocześnie wyjaśnia skąd wynika ograniczona liczba miejsc.

W tekstach sprzedażowych wolę wyjaśniać niż naciskać . Pokazuję, dla kogo jest oferta, na czym polega i w jakiej sytuacji może być pomocna. Dzięki temu klient nie czuje się zmuszany do zakupu, ale otrzymuje informacje potrzebne do podjęcia decyzji.

Błąd nr 2: wielkie obietnice bez pokrycia

Teksty sprzedażowe czasami po prostu obiecują za dużo. Trudno inaczej ocenić zapewnienia takie jak:

  • „Gwarantuję 100% satysfakcji”;
  • „Najlepsza oferta na rynku”;
  • „Efekty już po pierwszym spotkaniu”;
  • „Rozwiązanie odpowiednie dla każdego”;
  • „Raz na zawsze pozbędziesz się problemu”.

Czy marka potrafi rzetelnie potwierdzić każdą z tych deklaracji? Byłoby to bardzo trudne, a czasem nawet niemożliwe. Dlatego traktuję je jako błędy w tekstach sprzedażowych, a nie przekonujące argumenty.

Każda obietnica wymaga uzasadnienia. Nie wszystkie rezultaty da się zagwarantować, bo nie zależą tylko od wykonawcy. Istotna jest też sytuacja i zaangażowania klienta.

Psycholożka nie powinna obiecywać z ręką na sercu: „Już po pierwszej konsultacji uwolnisz się od stresu.”

Może natomiast wyjaśnić:

Podczas pierwszej konsultacji porozmawiamy o tym, czego obecnie doświadczasz, i zastanowimy się, jaka forma wsparcia będzie odpowiednia w Twojej sytuacji.

Drugi komunikat wcale nie jest słabszy. Jest konkretny, spokojny i uczciwie pokazuje, czego można spodziewać się po spotkaniu. Nie sprzedaje cudu. Opisuje rzeczywistą wartość usługi.

Błąd nr 3: przymiotniki zamiast konkretów

„Najwyższa jakość”, „kompleksowa obsługa”, „profesjonalne usługi”, „innowacyjne rozwiązania” i „indywidualne podejście” pojawiają się na tak wielu stronach, że łatwo przestać je zauważać. Przestały też cokolwiek znaczyć.

Nie chodzi o to, że każde z tych określeń jest nieprawdziwe. Problem polega na tym, że same przymiotniki niczego nie pokazują. Brak konkretu to jeden z klasycznych błędów w tekstach sprzedażowych.

Zamiast: „Zapewniam indywidualne podejście do każdego klienta.” psycholog może napisać:

Podczas pierwszych spotkań poznaję Twoją sytuację, potrzeby i cel, z którym przychodzisz. Na tej podstawie wspólnie ustalamy, nad czym będziemy pracować i jak mogą wyglądać kolejne spotkania.

Taki opis pokazuje na czym w praktyce polega to indywidualne podejście. Klient może sam ocenić, czy odpowiada mu taki sposób pracy.

Podczas pisania wchodzę więc w buty odbiorcy i zastanawiam się: po czym może poznać, że to prawda? Odpowiedź zwykle daje znacznie lepszy materiał niż kolejny efektowny przymiotnik.

Błędy w tekstach sprzedażowych - grafika do tekstu. Na obrazku: kartka z napisem "oferta". Autor: Jose Antonio Gallego Vazguez, źródło: Unsplash.

Błąd nr 4: język, którym klient nie mówi

Ekspert zna swoją dziedzinę od podszewki. To jego ogromna wartość i jednocześnie mała pułapka komunikacyjna. Łatwo zapomnieć, że klient może nie znać fachowych pojęć albo rozumieć je inaczej.

Tekst pełen branżowego słownictwa nie zawsze brzmi bardziej profesjonalnie. Czasami tworzy dystans i zmusza odbiorcę do szukania wyjaśnień poza stroną.

Specjalistyczne zwroty bez wyjaśnienia mogą być dla klienta zupełnie niezrozumiałe. Na przykład:

  • „pracuję nad restrukturyzacją poznawczą dysfunkcyjnych przekonań”;
  • „wykorzystuję konceptualizację przypadku w nurcie integracyjnym”;
  • „stosuję interwencje wspierające regulację afektu”.

Czy osoba szukająca pomocy będzie miała czas i ochotę sprawdzać, co to wszystko znaczy oraz czy odpowiada jej sytuacji? Prawdopodobnie nie.

Specjalistyczny język bez prostego wyjaśnienia to jeden z częstszych błędów w tekstach sprzedażowych — utrudnia odbiorcy zrozumienie oferty.

Można powiedzieć o tym prościej:

  • Przyglądamy się myślom i przekonaniom, które utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie, i szukamy bardziej pomocnych sposobów myślenia.
  • Staram się poznać Twoją sytuację, doświadczenia i obecne trudności, żeby lepiej zrozumieć ich źródło i dopasować sposób pracy do Twoich potrzeb.
  • Pomagam Ci rozpoznawać emocje i radzić sobie z nimi, gdy stają się przytłaczające.

Prostszy język nie odbiera psycholożce kompetencji. Pomaga klientowi zrozumieć, na czym może polegać wsparcie i czy jest ono tym, czego potrzebuje.

Błąd nr 5: umniejszanie własnej ofercie

To rzadki błąd w tekstach sprzedażowych, ale na tyle rażący, że zapada w pamięć. Z czego wynika? Możliwe, że firma chce być uprzejma, tymczasem nieświadomie pomniejsza znaczenie swojego komunikatu:

  • Chciałabym zająć tylko chwilę.
  • Mam małą propozycję.
  • Może zechciałaby Pani rozważyć niedrogą konsultację?

Życzliwy ton nie wymaga stawiania się w pozycji osoby proszącej. O ofercie można mówić spokojnie, a jednocześnie jasno i z pewnością:

Czujesz, że stres coraz bardziej utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie? Umów się na 50-minutową konsultację. Podczas spotkania przyjrzymy się temu, czego doświadczasz, i zastanowimy się, jaka forma wsparcia będzie odpowiednia w Twojej sytuacji.

Klient od razu wie, ile potrwa spotkanie, czego będzie dotyczyło i z czym może z niego wyjść.

Jak unikam błędów w tekstach sprzedażowych?

Jak zwykle zaczynam od zebrania informacji. Poznaję markę, jej ofertę i sposób pracy. Sprawdzam też z jakim problemem przychodzi klient, co firma może dla niego zrobić i jak przebiega współpraca. A wyróżniki firmy oraz o to, co dotychczasowi klienci szczególnie cenią, są dla mnie wisienką na torcie.

Sprawdzam również, czy obietnice złożone w ofercie mają pokrycie. Jeśli marka mówi o indywidualnym podejściu, pokazuję, na czym ono polega. Jeśli obiecuje wygodę — wyjaśniam co konkretnie ułatwia klientowi życie.

Błędy w tekstach sprzedażowych - grafika do tekstu. Na obrazku: osoba przeglądająca ofertę z branży beauty na laptopie. Autor: Shoper AF, źródło: Unsplash.

Wartość zamiast presji

Dobry tekst sprzedażowy nie odbiera klientowi wyboru ani nie próbuje przekonać go za wszelką cenę. Zamiast wywierać presję, jasno pokazuje, dla kogo jest oferta, na czym polega i czego można się po niej spodziewać. Odpowiada na ważne pytania, rozwiewa wątpliwości i przedstawia obietnice, za którymi stoją konkrety. Dzięki temu odbiorca może spokojnie ocenić, czy oferta pasuje do jego sytuacji i potrzeb.

Podobne wpisy